Mówi Dalajlama:

Są dni, kiedy myślę, że byłoby lepiej, gdyby nie istniały religie. W imię religii prowadzono wojny, nawet „święte wojny”. Religie były i często nadal są nietolerancyjne.

Dlatego mogę powiedzieć, że w XXI wieku potrzebujemy nowej etyki, która wykracza poza wszelkie religie. Znacznie ważniejsza niż religia jest nasza elementarna ludzka duchowość. Są to predyspozycje ku miłości, życzliwości i sympatii, które mamy w sobie, niezależnie od wyznawanych przez nas religii. Uważam, że ludzie mogą obejść się bez religii, ale nie mogą obejść się bez wewnętrznych wartości, bez etyki.

Nie przychodzimy na świat jako wyznawcy konkretnych wierzeń religijnych. A dzięki współczesnym badaniom mózgu wiemy, że etyka jest wrodzona. Jesteśmy dzisiaj bardziej pewni, że etyka, współczucie i zachowania społeczne są to jakości, z którymi się rodzimy, natomiast religia jest w nas zaszczepiona. Płynie stąd wniosek, że etyka sięga głębiej i jest bardziej naturalna niż religia.

Celem świeckiej etyki jest uwolnienie nas od chwilowego i długotrwałego cierpienia, a także rozwijanie zdolności wspierania innych w poszukiwaniu szczęścia. Jednym z aspektów współczucia jest spontaniczna chęć działania dla dobra innych. Współczesne badania neurobiologiczne bardzo wyraźnie sugerują, że zachowanie altruistyczne daje więcej satysfakcji niż egoizm. Ludzie nie muszą być egoistami, mogą równie dobrze być altruistami i w swoich działaniach kierować się dobrem innych. Altruizm sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi!

Aby bardziej rozwinąć naszą zdolność do współczucia, powinniśmy zacząć zadawać sobie pytania. Czy jesteśmy otwarci, czy też mamy wąskie horyzonty? Czy wzięliśmy pod uwagę całą sytuację, czy skupiamy się tylko na aspektach częściowych? Czy myślimy i działamy całościowo? Czy naprawdę patrzymy na różne sprawy w perspektywie długoterminowej, czy interesuje nas tylko krótki okres? Czy nasze działania faktycznie motywowane są szczerym współczuciem? Czy obdarzamy współczuciem wyłącznie rodzinę i przyjaciół, ponieważ w dużej mierze identyfikujemy się z nimi?

Musimy myśleć, myśleć, myśleć. I musimy badać, badać i jeszcze raz badać. Etyka ma związek przede wszystkim z naszą kondycją duchową, a nie z formalną przynależnością do wspólnoty religijnej. Musimy przezwyciężyć ograniczenia, które sami sobie narzuciliśmy i nauczyć się rozumieć punkt widzenia innych ludzi.

Żyjemy w erze globalizacji. Nowe motto musi brzmieć tak: „Wasze interesy są naszymi interesami”. Fundamentalizm jest zawsze szkodliwy. Wczorajsze idee poprowadzą nas donikąd. Egoizm, nacjonalizm i przemoc to zły kierunek. Najważniejsze pytanie na drodze do lepszego świata brzmi: „Jak możemy służyć sobie nawzajem?” Szczególnie dla dzieci, a więc jutrzejszych dorosłych, etyka jest ważniejsza od religii.

Niezależnie od tego, czy wyznajemy jakąś religię, czy nie, wszyscy mamy w sobie to pierwotne, podstawowe, ludzkie źródło etyczne. Musimy pielęgnować ten etyczny fundament. Jeśli chcemy, aby świat był lepszy, to sami musimy stać się lepsi.

Nie ma łatwej drogi. Przede wszystkim musimy postrzegać naszych wrogów jako ludzkie istoty. Prawdziwy wróg jest wrogiem wewnątrz nas, nie na zewnątrz. Wrogość zewnętrzna nigdy nie jest trwała, a jeśli szanujemy naszych wrogów, pewnego dnia mogą stać się naszymi przyjaciółmi.

Dlatego niezachwiane jest moje przywiązanie do niestosowania przemocy. To inteligentna forma miłości wobec nieprzyjaciół. Głęboka medytacja mówi nam, że wrogowie mogą stać się naszymi najlepszymi przyjaciółmi. W ten sposób możemy osiągnąć większy spokój, większe współczucie i większą przenikliwości. Wtedy będziemy mieli realną szansę na to, by wiek XXI uczynić wiekiem pokoju i dialogu, stuleciem troskliwej, odpowiedzialnej, i współczującej ludzkości.