Mówi Dalajlama:

W dzisiejszej Ameryce bez pracy pozostaje trzy razy więcej mężczyzn w wieku produkcyjnym niż 50 lat temu. Ten trend występuje w całym rozwiniętym świecie, przynosząc konsekwencje wykraczające poza gospodarkę. Uczucie, że jest się kimś zbędnym to cios dla naszego ducha. Prowadzi do izolacji społecznej, rodzi emocjonalny ból i tworzy grunt, na którym zakorzeniają się negatywne emocje.

Co możemy zrobić, by to zmienić? Pierwsza odpowiedź nie dotyczy działań systemowych. Jest osobista. Każdy ma coś wartościowego do przekazania. Powinniśmy świadomie zaczynać każdy dzień, zadając sobie pytanie: „Co mogę dziś zrobić, aby docenić dary, które otrzymuję od innych?”. Musimy dbać o to, by globalne braterstwo i poczucie wspólnoty nie były tylko wyznawanymi przez nas abstrakcyjnymi ideami, lecz osobistymi zobowiązaniami, które sumiennie wprowadzamy w życie.

Na każdym z nas spoczywa odpowiedzialność, aby wpoić sobie ten nawyk. Ale osoby na wyższych stanowiskach mają szczególną możliwość rozszerzenia integracji i budowania społeczeństwa, w którym wszyscy naprawdę są potrzebni.

Przywódcy muszą zrozumieć, że współczujące społeczeństwo powinno tworzyć bogate możliwości sensownej pracy, aby każdy, kto może coś wnieść, miał ku temu sposobność.  Współczujące społeczeństwo musi zapewniać dzieciom edukację i kształcenie, które wzbogaci ich życie, podnosząc ich wrażliwość etyczną i dając praktyczne umiejętności, które mogą przyczynić się do ekonomicznego bezpieczeństwa i wewnętrznego spokoju. Współczujące społeczeństwo powinno chronić słabszych, dbając o to, by swą polityką nie wpędzać ludzi w pułapkę biedy i uzależnienia.

Budowa takiego społeczeństwa nie jest łatwym zadaniem. Żadna ideologia ani partia polityczna nie ma gotowych odpowiedzi. Wszystkie strony popełniają błędy, które przyczyniają się do wykluczenia społecznego, a więc wszyscy muszą wprowadzać innowacyjne rozwiązania, by przezwyciężyć to wykluczenie. Tak naprawdę łączymy się w przyjaźni i współpracy nie dlatego, że mamy podobne poglądy polityczne czy religijne. Chodzi o coś prostszego, o wspólną wiarę we współczucie, w godność człowieka, w przyrodzoną zdolność każdej osoby do współtworzenia lepszego i bardziej sensownego świata. Problemy, przed którymi stoimy, biegną w poprzek tradycyjnych kategorii – taki więc musi być nasz dialog, takie powinny być nasze przyjaźnie.

Wielu odczuwa dezorientację i przerażenie, gdy widzi, jak gniew i frustracja szerzą się niczym pożar w społeczeństwach cieszących się wyjątkowym w dziejach bezpieczeństwem i dobrobytem. Ale w tym odrzuceniu zadowolenia z fizycznego i materialnego komfortu ujawnia się również coś pięknego: powszechne ludzkie pragnienie, aby być potrzebnym. Pracujmy razem i wspólnie budujmy społeczeństwo, w którym to pragnienie się spełni.